Strome Schody i Niepewna Wygrana

? 2008-05-27 - the colour of grey

W kategorii kawa i dym

mimo zieloności wyspy zaległa nad nią szarość. szarość i nuda. podniecenie robieniem juniorka opadło z powodu braku reultatów. coraz więcej rzeczy kwituję mówiąc sobie"nie? to nie..."

podciągam swoje życiowe ambicje, gdyż nieśmiało zaczyna sie we mnie odzywać niespełnienie zawodowe. zaczynam mieć dośc roli durnej, niedoinformowanej, wystawionej na wszysko maszynki do robienia kawy i inteligencji tejże właśnie (wg niektórych). czuję, że kolejne zmiany wiszą w powietrzu. ciągle ewoluujemy. ciągle.

Link

? 2008-05-26 - pożar

śniło mi się dzisiaj wielkie miasto. ostatnie piętra wieżowców zajęte były ogniem. trochę się bałam. sennik każe mi zaś oczekiwać wielkiej radości. czekam więc na wielka radość w moim dość bezpłciowym i bezmyslnym życiu.

 

po co się dojrzewa? może, żeby miec inne, juz pozbawione głupich ambicji, spojrzenie na to życiowe ciągłe oczekiwanie. żeby stwierdzić, ze walka nie zawsze ma sens i nie zawsze można w niej wygrywać. a wizja, czy tez potencjalna możliwość fiaska, hamuje skuteczniej niż sam fakt porażki. gdzie jest moja norka, komputer i kołderka tam jest mi dobrze. wyganiam złe scenariusze. daję radę.

 

 

Link

? 2008-04-14 - nieobecnosci

tesknie za nieobecnoscia. tęsknię za minutami sam na sam ze sobą. martwi mnie ta moja chęć do izolacji, ale z drugiej strony - chyba to już "ten" wiek. mam dość ciągłego kombinowania z internetem, bo ONI też chcą mieć w swoim siedzisku, a dzielone wielokrotnie na chama łącze odmawia posłuszeństwa. mam dość chowania kosmetyków w swoim pokoju, bo ONA ma zarąbisty sposób na oszczędzanie - raczy się moimi. mam dość zwracania mi uwagi na talerze, chusteczki, śmieci, ciuchy w pralce. zresztą - dość mam od dawna. tylko mi poziom frustracji skacze coraz wyżej i wyżej.

 

Link

? 2008-03-02 - powiew nudy

chyba stalam sie nudna, wygodnicka kobieta po dwudziestce. o wiele bardziej niz calonocne eskapady pociaga mnie moj fotel, moja zapadnia, moje najlepsze miejsce we wrzechswiecie.

 

pierwsza proba zrobienia juniorka skonczyla sie fiskiem i chyba mi z tego powodu ulzylo. jeszcze pare rzeczy trzeba zrobic. jestem pewna, ze czas, kiedy to sie stanie bedzie najlepszym z mozliwych

 

jutro znowu poniedzialek, a potem polska. ble

 

 

Link

? 2008-02-27 - interwencje

od jakiegoś czsu współmieszka z nami kolejna istota. istota ta sprząta po nas, co bywa irytujące, jako że ślady mojej aktywności w postaci bałaganu motywuja mnei do ich zacierania. w przypadku, kiedy ktos to robi za mnie, nie czuję się zmobilizowana. ani tym bardziej zobligowana do tego samego. zyjesz - zostawiasz po sobie bałagan. to chyba oczywiste. kiedy jest za czysto to zupełnie jakby sie nie istniało.

 

 

z obserwacji samej siebie widzę, że moj samodystans się zwieksza. it's a good thing.

Link

? 2008-02-20 - ciekawe czasy nastaly

W kategorii tuz po poludniu

jak dla mnie, pomimo braku wiosny, nastapila odwilz. widze przyszlosc w ciut jasniejszych barwach. mam coraz mniej powodow, zeby narzekac na R. mam coraz mniej powodow, zeby narzekac na siebie. jestem ciut spokojniejsza (niestety, nie po alkoholu ...) ciesze sie wiec pomyslnymi wiatrami.

a moze niebawem bedziemy we trojke....

Link

? 2008-02-11 -

z żalem muszę stwierdzić, że trauma, której kiedyś doznaliśmy pozostaje na zawsze. Nie ma sposobu, żeby wymazać ją z pamięci. Pamięć jest uporczywa i od naszej wrażliwości zależy tylko jak bardzo cierpimy. Nigdy nie otrząsnęłam ze zdrady, której doznałam. Przypuszczam, że nigdy się nie otrząsnę. Widzę to po swoim stosunku do ludzi – nie jestem w stanie nikomu zaufać. Nawet kiedy mocno zaglądam w oczy i wydaje mi się, że widzę szczerość, dopatruję się czegoś jeszcze – tego zalążka fałszu, który powinien mnie ostrzec. Zawsze już będzie towarzyszyć mi obawa, że zostanę wykorzystana i zapomniana, wyrzucona do czyjegoś kosza na śmieci – „usuń z listy kontaktów”...

Link

? 2008-01-07 -

jesli mnie odtraci po tym, co zrobilam wczoraj, to moze tak bedzie i lepiej ...
Link

? 2007-12-04 - Iyana

W kategorii pure pleasures

Świat rzeczywisty ma śmiesznie mało do zaoferownia. Życie to ciąg bezustannie powtarzających sie procesów zakłócanych od czasu do czasu jakimś WIELKIM „bum”. Dlatego zupełnie nie mam sobie za złe swojego nowego nałogu/pasji/sposobu na zapełnienie czasu. Każdą wolną chwilę poświęcam lineage2. nawet jeśli czyimś zdaniem jestem na to za stara, mam to naprawdę głęboko gdzieś. Nie mogę się doczekać chwili, gdy przyjdę do domu, rozsiądę się w fotelu i wybiegnę mordować głupie potwory.

Link

? 2007-11-29 - zniknij!

moje selekcjonowanie ludzi to jakby dobór naturalny, choć nie przeczę, że lubię utrzymywać niektórych przy sobie. Zabawne, jak jedna chwila może wpłynąć na to, że ktoś robi mi sie obojętny, a potem obcy. Obserwuje swoją reakcje na grafika i ucięcie tej pasożytniczej relacji sprawia mi prawdziwą ulgę. Bye, bye. Nic łatwiejszego niż przestać istnieć. Wystarczy nie odpisac na ostatniego maila.

Link

? 2007-11-27 - po jakims czasie

blogowanie z deka przygasło. Musiałam chyba nabrac dystansu do tego pamietnika. Cóż, czasami tak miewam. Musze się oddalic, aby wrócić (bądź nie).

Jestem na etapie uregulowywania niektórych relacji. Nie nawiązuje na razie nowych. R. Dostaje ode mnie mnóstwo kopniaków i mam nadzieję, że cos w końcu drgnie w którąkolwiek stronę. Najgorsze jest to, że jest mi w zasadzie obojętne, w którą. Teraz jego kolej.

Nie mam żadnych ekscytujących flirtów, z czym mi jest w sumie na rękę, bo nikogo wartego flirtowania nie spotkałam ostatnio. Do zajmowaczy czasu należą: praca, basen i gra on line. Prawo jazdy leży w kącie i zbiera kurz. Mobilizacji zero, więcej cech sybaryty. W końcu kto mnie będzie rozpieszczał, jeśli nie ja sama?

Link

? 2007-11-08 -

pomału czuję, jak moje źródełko z dobrem wysycha. Przypomina mi się kawałek chyba futra: „wcale nie jest powiedziane, że ciągle dając kiedys cos dostaniesz”. Tak właśnie wyglądam ja – zmęczona czekaniem na cud, który nie nastąpi, nie może bądź nie chce. A może cudów nie ma? Może to tylko kolejna odmiana opium dla mas podobnie jak Bóg i miłość?

Link

? 2007-11-06 - know your enemy

Dzieje sie dużo i niedużo jednocześnie. R. Zaczął pracę w mojej firmie. Stosuję wobec niego taktykę focha i nie nastawiam termoforu swoich uczuć na pełną parę. Nie warto... I im dłużej żyję tym bardziej mam wrażenie, że nie warto dla nikogo. Brać co dają, a jak biją to uciekać.

Przybłąkała się tam również jakaś sierotka U. Od początku nie pasuje mi jej aniołkowate i głupkowate, słodkie jak syntetyczny słodzik spojrzenie. Kolejna ofiara na drodze. Oczywiście w granicach rozsądku. Sukowatość pod kontrolą.

 

Dopuściałam do siebie ostatnio kilka kobiet, ale należą one do gatunku wredziuchów, a nie mdłego „ratujcie mnie, bo oto przede mna leży kałuża”.... Chyba jestem zazdrosna o to ciele. Huk tam, w przyrodzie trzeba miec jakiś wrogów, nawet takich, których stworzysz sobie samemu. Mam nadzieję, że znajdzie się tam jakis adorator tej potwory, która na zdjęciu w CV (kto wkleja zdjęcia do cv-ek???? Bosz, to Irlandia, nie Polsza!!!!) wygladaja jakby  ktoś jej posypał owsem i kurwiki się jej zapaliły.

 

Poza tym robi sie zimno i ciemno. Najciemniej - pod latarnią....

Link

? 2007-11-02 - piatkowe postanowienie

Myślę, że nie ma już potrzeby nadganiac z opowieścią o moich perypetiach i wybojach na mojej drodze. Powiem tak: w razie wielkiej draki, mam u kogo sie schować i jednocześnie mam nadzieję, że nie będę musiała tego robić. Wzmocnić może mnie jedynie niezależność i pewność siebie, których limit u mnie sięga granicy wyczerpania. Szerokim łukiem musze omijać rzeczy, które moga mie podkopać. Chyba jeszcze trochę zależy mi na tym życiu, skoro postanowiłam jeszcze pożyć.

Link

? 2007-10-31 -

Jakiś czort przejął kontrole nad moim blogiem. Nawet po cichu zaczęłam go zdradzac z innym portalem, ale tam ginę w powodzi i natłoku nieskładu i chaosu. Może więc pozostanę wierna temu, tylko opanuję dziejące się tu cuda.

 

A co u mnie? Mysli o odejściu. Zamiast żalu i skarg – wkurzenie.

Link

? 2007-10-22 - plan

Wystarczył jeden mega pijacki wieczór i konsultacja z dwiema kobietami (jessssu, jak mi tego brakowalo), aby narodził się plan i bym stwierdziła, że plan jest dobry. Plan opiera się na terapii szokowej i zakłada postawienie Wielkiego Ultimatum. Cieszę się, że w końcu udało mi się  przełamać ta barierę.

 

Gdzieś po cichutku wkradł się w moje życie chaos przynoszony na podeszwach butów innych ludzi. Zabrakło mi izolacji, muszę pomysleć nad uczynieniem z sypialni większego przytuliska i samotni. Ziemia święta, gdzie żaden intruz czy przyjaciel w roli intruza nie ma prawa wstępu.

Link

? 2007-10-18 - tytuł może będzie później

Link

? 2007-10-15 - kolejny bez tytulu

Znowu mam grzywkę i zamiast nabrać image’u znudzonej awangardy przypominam sobie samą siebie sprzed roku – dwóch.  W zasadzie chciałabym się zachłystywać cudowna jesienią, ale nie czuję jej. Ot, fajnie, że nie pada.

 

Zawsze myślałam, że jestem takim typem, który bardziej dogaduje sie z facetami. Odkrywam, że to bzdura. Szukam towarzystwa kobiet mimo całej swojej wcześniejszej odstraszającej postawy. Szukam tej miękkiej delikatności, bo przedzieranie się z wysuniętymi szponami przez ostatnie wydarzenia niemalże uczyniło ze mnie barbarzyńcę.

 

R. jest aktywny, co mnie cieszy. Nie zalega w domu płacząc, jaki jest nieszczęśliwy, tylko prze do przodu. Porozumieliśmy się w kwestii psa. Będziemy go mieć. Po raz pierwszy od dawna czuję się naprawdę zmotywowana i gotowa na to wyzwanie. Nie miałam psa od ładnych 10 lat. Prawda jest taka, że tam, gdzie zagości zwierzak, tam wkrada się stabilizacja i większa dawka stałości. 

Link

? 2007-10-12 -

W mojej zmęczonej głowie kołaczą się nieskładne ciemne  myśli. Wypowiadam różne deklaracje, nie wiedząc, czy ich dotrzymam. Nie wiem, jakie będą moje dalsze losy. Najprawdopodobniej czeka mnie powrót do polski. Nie udaje się budowanie związku. R. wciąż płaci czekami bez pokrycia, a ja jestm już zmęczona do granic wytrzymałości. Prawda miesza mi się z fikcją, czuję się jakbym to ja grała główną rolę w Fight Clubie.  moje oczekiwania, których nie wypowiadam uciekają ze mnie, najpierw się piętrzą, a potem po prostu przestaje mi na tym zależeć. Najgorsze jest to, że ta ogromna wielka pustka samotności sprawia, że widzę zbyt duzo dobra w ludziach. Wystarczy odrobina ciepła w moją stronę, a widzę ta osobą otoczoną aureolą złotego światła. to złe, że nie widzę rzeczy w ich właściwym kształcie, który jest najczęściej złożony z głupiej dumy, egoizmu i głupoty, która potrafi skrzywdzic bardziej niż wyrachowanie. W najlepszym wypadku powinnam byc obojętna, lecz ja balansuję między totalnym, szybko rodzącym się uwielbieniem, a niechęcia, która wywołuje drgawki obrzydzenia. Jestem teraz nadwrażliwa i podatna na manipluacje.

 

Czy to był błąd? Nie wiem. Sporo dostałam w skórę, wielokrotnie zaciskałam zęby i przełykałam gorycz upokorzenia. Nie uważam tego doświadczenia za swój kapitał, raczej balast. Na co się czeka, kiedy nie ma na co czekać?

 

Czytałam, że za każdym człowiekiem stoi kilka duchów, które go nienawidzą za to, że zyje, a one nie. Kiedy jest słaby i przybity zbliżają się do niego i krok po kroku zaczynają go wypełniać – najpierw głowę, potem rozsądek, potem serce. Duch we mnie pcha mnie do samobójstwa. Nie wierzę, że to ja o tym myśle, ale w mojej głowie jest pełno obrazów i jedna uporczywa myśl: koniec męczenia się...

Link

? 2007-10-10 -

Link

O mnie

"W warunkach przygodności krąg przyjaciół jest alternatywą dla szpitala dla umysłowo chorych." Z. Bauman

«  Wrzesień 2008  »
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930 

Linki

? Strona główna
? Mój profil
? Archiwum
? Znajomi
? Napisz do mnie
? Blog przez RSS
? Fotoblog

Znajomi

? kasienka69
? insomia
? Szafran
? LangeL
? Azramalak
? polepiona
Strona 1 of 14
Poprzednia strona | Następna strona