Znowu mam grzywkę i zamiast nabrać image’u znudzonej awangardy przypominam sobie samą siebie sprzed roku – dwóch. W zasadzie chciałabym się zachłystywać cudowna jesienią, ale nie czuję jej. Ot, fajnie, że nie pada.
Zawsze myślałam, że jestem takim typem, który bardziej dogaduje sie z facetami. Odkrywam, że to bzdura. Szukam towarzystwa kobiet mimo całej swojej wcześniejszej odstraszającej postawy. Szukam tej miękkiej delikatności, bo przedzieranie się z wysuniętymi szponami przez ostatnie wydarzenia niemalże uczyniło ze mnie barbarzyńcę.
R. jest aktywny, co mnie cieszy. Nie zalega w domu płacząc, jaki jest nieszczęśliwy, tylko prze do przodu. Porozumieliśmy się w kwestii psa. Będziemy go mieć. Po raz pierwszy od dawna czuję się naprawdę zmotywowana i gotowa na to wyzwanie. Nie miałam psa od ładnych 10 lat. Prawda jest taka, że tam, gdzie zagości zwierzak, tam wkrada się stabilizacja i większa dawka stałości. |