Strome Schody i Niepewna Wygrana

? 2008-04-14 - nieobecnosci

tesknie za nieobecnoscia. tęsknię za minutami sam na sam ze sobą. martwi mnie ta moja chęć do izolacji, ale z drugiej strony - chyba to już "ten" wiek. mam dość ciągłego kombinowania z internetem, bo ONI też chcą mieć w swoim siedzisku, a dzielone wielokrotnie na chama łącze odmawia posłuszeństwa. mam dość chowania kosmetyków w swoim pokoju, bo ONA ma zarąbisty sposób na oszczędzanie - raczy się moimi. mam dość zwracania mi uwagi na talerze, chusteczki, śmieci, ciuchy w pralce. zresztą - dość mam od dawna. tylko mi poziom frustracji skacze coraz wyżej i wyżej.

 

Link

? 2007-09-16 - kolejny bubek

M. ma rację - Irlandia jest jak klatka, nie za bardzo mamy wpływ na ludzi, których spotykamy... ludzie ciągną za sobą innych ludzi (my też mamy w tym swój wkład - irlandia zawdzięcza nam Dżordża) i tak tworzy sie małe kółeczko wzajemnej adoracji. wciąż nie potrafię się jednak otrząsnąć po bubku, jakiego mialam nieszczęscie zobaczyć (bo nie powiem poznać) w piątkowy, zdawało by się miły i spokojny wieczór.

 

zaczynam odróżniać pewnien szczególny gatunek facetów i od razu dodam, że kiedy tylko rozpracuję go dokładniej, wysunę przeciwko im swoje działa. ich zasadniczą i pierwszą rzucającą się w oczy cechą jest mierna powłoka zewnętrzna i brak osobowości. kopiują pierwszą lepszą silniejszą jednostkę z którą mają kontakt. jak każdy imitator nie widzą tego jednak, bądź tez widzą, ale zupełnie im to nie przeszkadza. boli ich natomiast bycie jednym z wielu i dlatego za wszelką cenę chcą być jacyś. zazwyczaj w rezultacie sa jak pryszcze na tyłku: wrzaskliwi, upierdliwi, odpowiadający na pytania nie skierowane do nich, wszędzie wrzucający swoje podrabiane trzy centy. inna cecha to skłonność do konfabulacji i chwalenia się wyimaginowanymi sukcesami zwłaszcza na płaszczyźnie damsko - męskiej. żałośni zadufani w sobie ignoranci......

 

Link

? 2007-08-13 -

i znowu nie mam gdzie wyladować złości, która we mnie narasta. złości na to, że swój wolny czas musiałam poświęcić na katorgę w zapyziałym zadupiu, gdzie sroki kraczą ogonami. na to, że wcale nie wypoczęłam. na to, że inni wścibiają swój nos w nieswoje sprawy. na to, że R. znowu ma przestój w pracy. na to, że naprawdę mam dość wszystkiego, przynajmmniej dziś. za to, że nie mialam zakichanej minutki dla siebie. za to, że mam denny horoskop na ten miesiąc, który w dodatku zaczyna się sprawdzać. KICHA!
Link

? 2007-01-22 - co mnie ogarnia?

zniechecenie, wscieklosc, beznadzieja, marazm, wnerw, szlag, bezsilnosc, zdenerwowanie, zniecierpliwienie, burza mysli, kortyzol w zylach, wizualizacja morderstwa tepym narzedziem, ewentualnie natrzaskania w ryj.

to mniej wiecej krajobraz moich emocji po weekendzie spedzonym w jakze uroczym towarzystwie wiesia i dzordza. dzordz jeszcze pol biedy, po zwroceniu mu uwagi troche sie hamuje, choc i tak nie spuszczenie po sobie wody w kiblu i pobiegniecie gdzies tam po cos tam bylo wyczynem na maxxxxx.... czulam sie jakby w glowie lomotal mi mlot pneumatyczny, niekonczaca sie tyrada pierdól wasatego doprowadzala mnie do szewskiej pasji pod koniec weekendu chyba wyczul moj wisilczy nastrój, bo mnie unikal.

R., wracaj juz... plis...

Link

? 2006-12-19 - Goska

pisalam wczoraj o metach, ktorych nie chcialabym spotkac, a z ktorymi sie spotykam chocby przypadkiem na tej niewielkiej wyspie. jednym/jedna z nich okazla sie byc moja ex kolezanka z pracy. dzis R. spotkal jej wspololatora i dane, ktrych on dostarczyl dopelnily obrazu osoby - podlej, msciwej intrygantki wykorzystujacych ludzi, ktorzy okazali jej dobroc. zeby bylo smieszniej osoba ta planuje zjawic sie ponownie i znowu wsiasc na plecy tych biedaków, a przeciez nie am pracy i nie sadze, zeby przywiozla ze soba gotowke. w domu, w którym mieszkala nakrecila totalnie chora atmosfere, caly czas robila krecia robote. w porownaniu z tym wkradanie sie do mojej bazy danych i podkradanie moich maili to drobiazg. mam ochote ja udusic. jak mozna byc takim padalcem?
Link

? 2006-11-30 - deszcz, wiatr i popsuta parasolka

pora na wielkie zwatpienie. dzis nie udaje mi sie poprostu nic, zupelnie nic. nie udalo mi sie dzisiaj porozmaiwac z nikim milym (poza Pania z Polskiego sklepu). pomalu coraz bardziej sie zniechecam, nie czuje sie na miejscu, chce wrocic do wyrka, pod kolderke. chce miec normalna prace, do cholery!
Link

? 2006-10-05 - skutki uboczne obledu konsumpcyjnego

Za duzo jedzenia i zbyt malo ruchu spowodowalo, ze przybieram zbyt okragle jak na moj gust ksztalty. Mam tendencje do tycia w gornej czesci ciala z brakiem szans na pogrubienie nog. Niebawem wygladac bede jak beczka na patyczkach, a to, ze postanowilam, ze koniec z seksem z pewnoscia mi w tym nie pomoze. Zreszta R. Nie wykonuje zadnych ruchow w tym kierunku, co przyjmuje z niezaprzeczalna ulga, nie musze szukac wymowek itp. Krok pierwszy: osobny garnek – ciemny ryz i warzywa.

Link

? 2006-09-18 - Mala Mee i seksisci

Jestem poddawana regularnej dyskryminacji ze strony tego wasatego faszysty. mam dosc jego przyglupawych teksow i kretynskich usmieszkow. mam dosc tego, ze jego pelna "zrozumienia" filozofia emanuje na pozostalych w tym domu. mowi tu o zrozumieniu dla meskiego egoizmu i wygodnictwa, ze szczegolnym uwzglenieniem pozycji kobiety  (kuchnia i szczota). moj facet okazuje sie wcale nie lepszym glabem, skoro uwaza, ze to w porzadku i przyklaskuje tej agitacji. czuje sie, jakby wszytscy na mnie siedli i kuli szpilkami. gdzie jest moja normalnosc? gdzie jest moj azyl, ktorego szukalam? jestem zmeczona nieustanna wojna. tak nie powinno byc, nie powinnam sie czuc, ze nie mam nic do powiedzenia w swoim wlasnym zwiazku, ktory prawde mowiac jest na etapie agonii. jeszcze podejmuje jakies proby reanimacji, ale coraz bardziej gnebi mnie poczucie straty czasu. dzis rano pomyslalam, ze przeciez moge byc gdzie indziej, z kims innym, szczesliwsza...
Link

? 2006-07-24 - Polaczkowo

Polska i Polaczkowo dopadly mie w najmniej oczekiwanym miejscu - wlasnym (choc wynajmowanym) domu. nie przypuszczalam, ze wspolokatorzy okaza sie takimi durniami z kompleksem Polaczka smierdzacym na kilometr. pierwszym kamyczkiem w ogrodku okazaly sie dobre rady wujka Wiesia, ktory laskawie podpowiedzial mi, ze moge sie zatrudnic w fabryce czekolady, choc lepiej byloby sie rozmnozyc, bo za czwroke dziec w Irlandii dostaje sie tysiac euro miesiecznie. ja pierd... nawet gdybym chciala porady, to z pewnoscia nie od niego. wczoraj wybuchla afera o sprzatanie. rozumiem, ze temat nie jest blachy, ale nie rozmawia sie z ludzmi jak z gowniarzami i nie zasypuje bzdurnymi pretensjami o dwa znalezione w lazience wlosy czy plamke na blacie. swoja droga trzeba miec ostro nahukane pod czapka, zeby zwracac na to uwag, ba ! wrecz z obsesja inkwizytora sledzic tego typu slady pozostawiane przez czyjas zwykla przeciez aktywnosc. mam nadzieje, ze wiesniak sie cieszy - wszyscy sa na siebie obrazeni, a R. szczegolnie. ta napasc wczoraj podkopala caly ich wizerunek w moich oczach - pokazali sie, jacy sa naprawde. kiedy w gre wchodza emocje ludzie najczesciej okazuja cala swoja zalosna malostkowosc, a i miedzy wierszami przeplywa sie wiele niekontrolowanych danych. Agatka nie musi juz udawac,ze mnie lubi, mysle, ze jej ulzylo, bo najezyla sie na mnie juz od poczatku. jestem przeciez zagrozeniem dla jej biednego mezusia, ktory nie potrafi sie powstrzymac przed zerkaniem na moj tylek (dodatkowo postanowilam ze nie bede nosic stanika :P) i w parku siedzac z zona na lawce zerka pod spodnice innym laskom i stac go w dodatku na komentarze typu "wydepilowane byly"  wczoraj skomentowalam, ze nie widzialam go przy zadnych pracach domowych, na co odparl z wielkim indyczym zaperzeniem czerwieniejac na twarzy "zona za mnie robi" Jak wam sie to podoba? :/

poza tym wszystko jest cudnie. kiedy R. zaczyna mnie denerwowac gram sobie w "catch the look" - zakladam sie sama ze soba, po ilu minutach obserwowane przeze mnie ciacho (a jak na moj gust jest ich sporo i maja gust ubraniowy) odwzajemni spojrzenie. moj rekord to absolutne 20 sekund . oczywiscie jest to gra barowa. puby sa bardzo rozne i bardzo klimatyczne, znajomi z ktorymi zaczynam sie zzywac sa fajnymi ludzmi, mysle, ze to kwestia czasu, jaki spedzili tutaj. ostatnio pilismy wodke z irlandzkim szefem kolegi, caly wieczor po angielsku, gosc byl zachwyony , a pierogi wcinal az mu sie uszy trzesly :)

przezylam jeden kryzys, kiedy to tak mocno zatesknilam za przyjaciolmi, ze przeplakalam cala noc. na szczescie szybciutko poratowala mnie dobrym slowem kumpela ze studiow, a w przeciwienstwie do rad Wieska, rozmowa z nia postawila mnie na nogi. jeszcze nie mierzylam sie z rynkiem pracy, ale mam kilka pomyslow. dzis podszlifuje cv-ke i zobaczymy. nie napalam sie, ani tez przesadnie sie nie doluje. sadze, ze damy rade, bo i czemu nie? na razie wakacje, wakacje, wakacje ....

acha , nastepnym tematem, ktory zacznie przeszkadzac na chacie bedzie glosna muzyka, a potem to, ze oddychamy. czekamy na Dzordza do wrzesnia i zwiewamy stamtad !!!!

Link

? 2006-07-13 - a ona to ja

A ona leży z nożem w plecach.

Troszeczkę na dywanie, trochę na podłodze.

Skromnie skulona. O tak.

Jest wrzask.

Świadkowie są jak ryby, które przed chwilą nauczono mówić..

A ona leży z nożem  w plecach.

Moderca idzie wolno korytarzem.

Otwiera drzwi wejściowe i wychodzi w ogród.

Mija klomby. Wychodzi przez furtkę na ulicę.

Wsiada do tramwaju. Jedzie tramwajem, jedzie, czyta gazetę,

dojeżdża do pętli, wraca do domu, przekręca klucz w zamku,

a ona leży z nożem w plecach.

A ona leży z nożem w plecach.

A ona wstaje, otrzepuje się.

Wkłada panterkę, przewiesza przez ramię karabin.

Wychodzi na ulicę, wytacza haubicę.

Wsiada do tramwaju, jedzie tramwajem, jedzie, czyta gazetę, dojeżdża do pętli,

PUKA DO JEGO DRZWI....................................

 

Świetlicki "M-Morderstwo"

Link

? 2006-07-05 - i kurde za co???

wczoraj wrocilam spod bankomatu  z figą z makiem, gdyż okazło się, że na koncie mam 2 złote. może to i smieszny powód do wnerwiania sie dla kogoś, kto mieszka z mamą i czeka go codziennie ciepły obiadek i kanapki na kolację, ale nie dla mnie. nawet nie miałam za co kupić sobie bułki, po prostu super, czuje sie jak ostatni dziad. i nadal śledzę moje konto - jak dotąd żadnego przelewu. ciekawe co tym razem - brak sekundy na podpisanie jakiegoś świstka czy co? narasta we mnie gniew, systematycznie rośnie i przejmuje dowodzenie nad innymi emocjami. ogólna refleksja - pierdziele to wszytsko. ludzie którzy przychodzą wywołują we mnie drgawki, szczerzące sie małpy mam ochote kopnąć w zad, a boss i jej zbawienne rady ("powinnas sie opalić, bo pomysla, ze my tu nie mamy lata") powodują odruch wymiotny. irytuje mnie wspólokatorka (choć w zasadzie jedyne co robi to jest), irytuje mnie czekanie, czuję, że nie mam nic nikomu do powiedzenia, zresztą nie chce mi się. mam wrażenie, że to nigdy sie nie skonczy, oswiruje i bedzie finał. ostatni tydzień. aż tydzień !

 

ps. właśnie zabieram się za tworzenie radosnej nowiny dla wewnętrznego periodyka propagandowego (mówiąc wprost - artykuł do gazetki). satysfakcja gwarantowana

Link

? 2006-07-03 - wyjaśniam

z powodów technicznych nieznanej mi natury musiałam skasować poprzedni wpis. dodam  tylko, że kolejnośc dziobania jest bardzo ważna, taki jest nasz świat. chodzi głównie o zasade, nie mam nic przeciw korzystaniu z kompa, nie jest mój prywatny, ale ... wystarczyłoby zapytac, albo upewnić  się, ze wolno, bo odpowiedź byłaby twierdząca.

 

Link

O mnie

"W warunkach przygodności krąg przyjaciół jest alternatywą dla szpitala dla umysłowo chorych." Z. Bauman

«  Listopad 2008  »
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Linki

? Strona główna
? Mój profil
? Archiwum
? Znajomi
? Napisz do mnie
? Blog przez RSS
? Fotoblog

Znajomi

? kasienka69
? insomia
? Szafran
? LangeL
? Azramalak
? polepiona
Strona 1 of 1
Poprzednia strona | Następna strona