Strome Schody i Niepewna Wygrana
? 2007-11-02 - piatkowe postanowienie
Myślę, że nie ma już potrzeby nadganiac z opowieścią o moich perypetiach i wybojach na mojej drodze. Powiem tak: w razie wielkiej draki, mam u kogo sie schować i jednocześnie mam nadzieję, że nie będę musiała tego robić. Wzmocnić może mnie jedynie niezależność i pewność siebie, których limit u mnie sięga granicy wyczerpania. Szerokim łukiem musze omijać rzeczy, które moga mie podkopać. Chyba jeszcze trochę zależy mi na tym życiu, skoro postanowiłam jeszcze pożyć. |
Link
|
? 2007-08-29 - bo mi jakoś szkoda lata ...
rzeczywiście, indian summer odkąd pamiętam przyprawia mnie o smutek. pamiętam, kiedy dotknął mnie pierwszy raz: miałam z 17 lat, przekuty nos i brudna jak święta ziemia wracałam z przygodami z Przystanku Woodstok. czekając na "pociąg specjalnej troski" i machając zakurzonym martensem, poczułam, że to koniec lata. i nie dlatego, że było ono jakieś wyjątkowe (raczej typowe dla nastolatki, która urwała się z domu kłamiąc, że jedzie do babci koleżanki na wieś) ale jakaś szczególna podniosłość w powietrzu niemalże wycisnęła miłzy z oczu.
dziś czuję się podobnie. światło pada pod dziwnym kontem, jest ciepłe i leniwe. chłodne poranki, kiedy trzeba przyspieszyc kroku, by się rozgrzać. nitka babiego lata. leniwa mucha. wszytsko mówi o końcu.

|
Link
|
? 2007-06-26 - Miasto
dziś sniło mi sie Miasto. Miasto, do którego wracam czasami w snach i którego zasady doskonale rozumiem, choć są zupełnie nieokreślone. w Mieście jestem u siebie. odważnie plączę się w zaułkach, zawsze wiem, gdzie sie schować przed bandami w kominiarkach. znam wszystkie drogi na skróty.
Miasto za każdym razem wygląda inaczej. jest dziwne i piękne. kiedy wspominam piękno jego pomników i ogrodów chce mi sie płakać. jest niewypowiadalne. któregoś razu Miasto zawieszone było w chmurach... są też inni i ludzie i duchy chodzące po ulicach, ale ja nie potrzebuję nikogo. nawet, gdy panuje ciemność. w środku Miasta jest Plac. tam urywają się moje sny o Mieście. czy kiedy dotrę i poznam tajemnicę Placu będzie to koniec?
|
Link
|
? 2007-06-25 - refleksyjnie
lubię czytać blogi innych ludzi. lubię w pewnien sposób przyglądać się ich uczuciom i uderza mnie dość często fakt, jak bardzo jesteśmy wszyscy tacy sami. rozrzuceni, niepewni, niepoukładani, ciagle spod znaku zapytania. czytam wpisy o koncu roku szkolnego i popadłam w nostalgię. przypomniał mi się ten okres mojego życia z całym jego blaskiem i intensywnością. nigdy przedtem ani nigdy potem nie prowadzilam takich rozmów z ludźmi, nie miałam tylu powodów do śmiechu, usmiechu, nadziei. jak mało wtedy wiedziałam! jak bardzo chcialabym teraz wiedzieć równie niewiele...
przełomem w moim myśleniu o świecie stało się odkrycie, że ludzie zawodzą i okazuja się byc kims zupelnie innym niż myślałam. poczucie rozczarowania idzie za mną od tamtego momentu krok w krok.
zmieniła się też moja percepcja. widzę jasny, wyraźnie określony cel, cała reszta jest zamglona, rozmyta. tak niewiele rzeczy robię bez celu, bez powodu, bez przyczyny. doroslość jak początek umierania. tyle rzeczy do zrobienia w tak bezsensownie krótkim czasie

|
Link
|
? 2007-06-14 - alter internet ego
no i dzieje się, lecimy z tym koksem. jeśli wszystko pójdzie tak jak trzeba, w piątek będę zainternetowana w domu. być może moje wpisy będą wówczas bardziej "moje" i nie będą przypominać ukradkowych notatek - co u mnie, szybko, szybko. może biorąc pod uwagę moje obecne ciągoty że je tak nazwę, yntelektualne, blog rozrośnie do jakichś chorych rozmiarów. czy ktoś będzie miał siłę to czytać?
niemniej chcę, aby ten blog był nadal moją prywatną świątynią wynurzeń i żalów. cierpliwe klawisze i moja frustracja. pomaga. czasami...
zegnam się pomaleńku z ludźmi z pracy, także z tymi, z którymi miałam niewielki kontakt. przez rok nazbierała się garstka jakichś nowych znajomości. ile z nich przetwa to juz całkowita tajemnica, lecz szacuję, że niewiele. taki juz jest urok przebywania z wieloma ludźmi w jednym miejscu. coś zaiskrzy, coś zdenerwuje, z czymś chcielibyśmi jeszcze mieć do czynienia, czegoś innego w zyciu nie chcielibysmy spotkać.
moje obecne samopoczucie: w pełni dojrzała, stateczna, przykładająca się i wyrozumiała. stanowczo za mało używek, stanowczo!!!!
druga dobę bez przerwy pada deszcz. świat wygląda jakby miał sie rozpłynąć. |
Link
|
? 2007-04-23 - wodny swiat

zapomnielismy juz, ze to jednak kraina deszczu. wczorajsze groźnie wyglądające chmury dzisiaj skropliły sie w postać ulewy.
niespodziewanie nadszedł czas, by wysprzątać swoja szafę. nawet nie zawałam sobie sprawy, jak potwornym chomikiem sie stałam. bolało mnie serce, kiedy musiałam wyrzucić kochany swetr (mam go od zawsze, więc nie nadaje sie już do niczego). zmusiłam się do nadanie struktury temu chaosowi i poczułam sie dumna. przechodze przez takie cykle co jakiś czas, tak ciężko byc systematyczną i perfekcyjną. więc nawet nie próbuję.
odkryłam przyczyne boruty R. zastanawiam się, dlaczego czasami szukam tak daleko, a rozwiązanie jest tuż, tuż. przewidywałam, że znudził sie mną, że zbyt dużo wymagałam, lub, że znowu do akcji wkroczyła tamta szmata (te same symptomy ). powód okazał się jakże prozaiczny. ostatnimi czasy mój Romeo miał za mało seksu i ze wrodzoną dla męskiego gatunku ignorancją, nie raczył mnie o tym poinformować. wyrzuty sumienia bardzo mnie rozgrzały, a dziś rano mój lew zamienił sie w słodkiego kociaka...
|
Link
|
? 2007-02-19 - deszcz
udając, że pracuję, aby odrobic urywane w środy i piątki pół godziny prze końcem, uderzyła mnie jedna rzecz. niedawno doniesiono o zejściu Anny Nicole Smith, silikonowej bogini z krainy słonecznej i nierealnej. biedaczka świadomie lub nie przedawkowała i jej 39 letnie serce odmówiło dalszego pulsowania. nasuneła mi się niezparzeczalna analogia z zyciem i śmiercią MM. obie były w swoim czasie pewnego rodzaju symbolem, a już na pewno przedmiotem fantazji. wybujałe ksztłaty obydwu pań zdobiły niejeden męski wychodek. były samotne i miały popaprane zyciorysy. lubiły zamożnych bądź wpływowych mężczyzn (bądź jedno i drugie). obie były bardziej przedmiotami niz podmiotami w swoich historiach.
wyobrażam sobie, jak bardzo musiały być samotne. jak bardzo nienawidziły swoich wielkich piersi, które mężczyźni chciali tylko i wyłącznie obłapiać - bez czułości i wyrafinowania. jak bardzo cierpiały, nie mając przyjaciół, nie mogąc zbyt wielu ludzi obdarzyć zaufaniem. jak bardzo nienawidziły facetów, którzy wykorzystywali je, a od których były zależne. jak przerażone były starzeniem sie swojego ciała i tym, że niedługo nikt nie będzie ich juz pożądał.
wpadły w pułapkę zbudowaną z cudzych (męskich) marzeń. |
Link
|
? 2007-02-12 -
zamyknęłam oczy
na przeciwko mnie w wytartym fotelu
spala się ptak feniks
moje usta czują żar
kiedy się odrodzi
posprzątam popiół i wyrzucę do recyclingu |
Link
|
? 2007-01-10 - trick of mind
dzis snilo mi sie, ze nastapil koniec swiata. nie mial nic wspolnego z apokaliptycznymi wizjami, wybuchami i topieniem grzeszników w lawie. nagle poprostu nastala cisza, telefony stracily zasieg, ptaki zamilkly i poczulam sie tak straszliwie sama... a byl to srodek dnia i cudnie swiecilo slonce. moze napisze o tym opowiadanie, dawno juz nosze w sobie jakies "dzielko", ale po calym dniu przed kompem oczy odmawiaja mi posluszenstwa. moze, jesli R. wybierze sie do Polski i nie bede miala, co robic w nocy...
wlasnie, zaskoczyl mnie ta nagla checia odwiedzenia starych smieci. ale teraz mysle, ze przydalaby nam sie jakas niedluga, konstruktywna przerwa. po wczorajszym wieczorze pelnym fochow i dogryzania wszytskim wokól, dzis w nocy uslyszalam "przytul sie do mnie, nie potrafie spac bez ciebie". znaczylo wiecej niz tysiac slow :)
wiesiek obrazil sie na wszytskich i mniej czasu spedza w swoim pokoju atakujac kogo sie da przez telefon. wspolczuje tym po drugiej stronie sluchawki!
skonczylam z braniem wszytskiego serio.
dzis slonce swieci podobnie jak w moim snie o koncu swiata........
|
Link
|
? 2006-12-08 - half day off
| dlaczego przyszlo mi na mysl, ze "butter milk" to niemleko o posmaku masla, tylko poprostu maslanka? dlaczego wlalam sobie to paskudztwo do kawy dzis rano? czym mnie jeszcze zaskoczysz, przepiekna zielona wyspo? |
Link
|
? 2006-11-21 - noc bez snow
przeczuwam, ze pomalu czlapie w moja strone Wielka Deprecha. znajduje coraz wiecej powodow do niezadowolenia. mlynek codziennosci wessal mnie i obraca mna wokol wlasnej osi. wracam po swoich sladach w labiryncie bez wyjscia. kiedy bylam nieszczesliwa, jakos mocniej odczuwalam rzeczywistosc, pomimo, ze glownie docieraly do mnie jej negatywne aspekty. teraz sie slizgam. slizgajac sie nie zostawia sie po sobie sladu.
zrezygnowalam z pomyslu dofinansowania polskiej strony. rozmowa jak zwykle pelna roszczen, narzekan, nie sluchania mnie i moich racji. nie sadzialm, ze moja matka tak sie zestarzala, gdzies miedzy tym wszytskim staje sie malkontentka i obraca swoje ostrza przeciw mnie. ciekawe, czy gdybym zasilala co miesiac jej konto zaczelaby mnie szanowac? wiem, ze tak. |
Link
|
? 2006-11-08 - zwalniam...
ostatnie godziny to kawa i adrenalina na przemian. lubie to, ale pozniej pozostawia to slad w postaci balonika w zoladku. po co ja sie tak przejmuje cudzymi sprawami?
wyprowadza sie od nas zonkos, wiec jest szansa, ze odzyskamy swoja prywatnosc. wsparcie moralne uzyskalam z zupelnie niespodziewanej strony - od zakreconego Tybetanczyka, ktory za kazdym razem jak mnie widzi uswiadamia R., jaki ma skarb i jak wielkim jest szczesciarzem.
opadam z sil i obrastam tluszczykiem na zime. jesien, panie dzieju... |
Link
|
? 2006-10-19 - strawa duchowa Malej Mee
wpadl mi w rece niesamowity film. "donnie darko". jestem pod wielkim jego urokiem, nie potrafie sie otrzasnac z wrazenia jakie na mnie wywarl. mysle o nim caly czas , rozpamietuje kawalek po kawalku.
wczoraj zatesknilam tez za "sto lat samotnosci", poprosze chochlika, zeby mi ja przyslal...
podobnie czulam sie po odsluchaniu blackberry belle. te dreszcze zachwytu...
chyba sie starzeje  |
Link
|
? 2006-09-15 - dywagacje o marznieciu
Prawda jest, ze cale swoje zycie wpadalam w czyjes ramiona uciekajac przed chlodem. chlod zawsze panowal w moim domu, przeplatajac sie z destrukcyjna chcecia posiadania mnie na wlasnosc. potrzeba dominacji mojej matki nade mna stala sie tak silna, ze w pewnym momencie zaczela mnie dlawic, ale (raczej nieswiadomi, instynktownie) uciekalam wtedy w swoj wewnetrzny wrzechswiat. w swoich zwiazkach dostrzeglam niedawno echo tamtej relacji. mezczyzni byli zawsze na tymczasem i zawsze byli porzucani niejako w rewanzu za to pierwsze, najbardziej bolesne rozstanie. i coz, jako mala dziewczynka szybko zdalam sobie sprawe, ze faceci sa tymi, ktorzy odchodza i w swoich zwiazkach staralm sie byc ta, ktora zrobi wiele, zeby pan B., J., M., czy R. zostal ze mna. zawsze balam sie, ze latwo jest stracic faceta, ze wystarczy, ze nie bede wystarczajaco dobra i ucieknie albo zniknie. swiat meskich uczuc jest dla mnie niezglebiona tajemnica, dopiero sie go ucze, dopiero w momentach proby widze, ze im tez zalezy, ze nie chca odchodzic, ze kochaja naprawde i gleboko. i potrafia cierpiec.
...gdyby jeszcze mieli okres, moglibysmy sie naprawde dogadac:)
a chlodne noce sa mniej drapiezne, kiedy wtulasz sie w kolderke z meskiego ciala :)

|
Link
|
? 2006-08-31 - smiertelne zgrozenie
sama dla siebie jestem smiertelnym zagrozeniem. moje lydki sa cale w siniakach po codziennym obiajniu sie o kazda wystajaca krawedz. gdziekolwiek isnieje mozliwosc uderzenia sie w cos - ja tam bede i ja to zrobie. dzis z wielka gracja zjechalam ze schodow (padalo i slisko jak diabli) i otarlam skore na piszczeli. konstatuje rowniez, ze posiadam mnostow siniakow, ktorych genezy nie jestem w stanie podac. po zagojonym strupie na kolanie (upadek na prostej ulicy) zostal mi okropny, czerwony wielki slad. nie licze juz tych wszytskich razow, kiedy balansowalam na granicy zlamania kostki spadajac z kraweznika .
acha, plus wypadki kuchenne - slady po burchlach od pryskajacego oleju i oczywiscie to, co zostalo z moich popisow z nozem. zabije sie sama jak nic! i to zupelnie niechcacy... |
Link
|
? 2006-07-26 - ludzie losu vs. ludzie wyboru
| zastanawiam sie, gdzie tkwi roznica miedzy tym, ze czlowiek musi podejmowac jakies decyzje i dokonywac wyborow, a tym , ze chce to robic. nie wiem czy to kwestia wieku czy budowy mozgu. czy nalezy sie bac ryzyka? przeciez ono jest wliczone w koszta naszego pobytu na tym nedznym padole lez i rozpaczy. jak wroga i straszna musi sie wydawac rzeczywistosc takiej lekliwej osobie. i sama juz nie wiem - wspolczuc? nawracac? przechodzic obok? |
Link
|
? 2006-06-18 - Ronaldo dostał karka ;)
I już jest lepiej Juz prawie doznałam olśnienia odnośnie tego, co to jest spalony i po co on jest. właśnie brazyliski bramkarz przekopał piłkę na pole karne australijczyków. jak mecz, to nie w samotności. i teraz ja jestem za brazylią, ale ponoć powinnam być za australią, bo brazylijczycy się opieprzają, a jak stracą to przestaną się opieprzać i bedzię ciekawszy mecz - taka jest wlaśnie logika kolegi mikołaja . hmmmm.... noooo doooobra, niech mu będzie...
przez ten mundial czuje sie taka zobowiązana do zerkania na mecze. i czuję, że jak tak dalej będzie, to zanikną mi jajniki i będę babochłopem :/
żyję juz perspektywą zbliżających się dwutygodniowych wakacji, które już sobie zaklepałam. bedzie super, pekam z ciekawości, jak najszybciej chce zdobyc aparat, czuje potrzebe tworzenia i to jaką !!!
a tak w ogóle to przestaję od dziś czytać porady psychologiczne w mianujących sie poważnymi periodykami dla pań wydawnictwach. dziś dowiedziałam się stamtąd, że jestem chronicznie zakochana we wszytskich moich przyjaciołach. upadła na łeb. i gucio się zna :) niech zyje to, co nieokreślone! |
Link
|
? 2006-06-02 - pierwszy raz?
Kazdy powazniejszy zakret konczy sie wysłaniem w eter niedokończonego bloga z porcją teraźniejszych pretensji do losu, świata, ludzi i znowu losu.ale czy rzeczywiście cokolwiek dzieje sie bez przyczyny? to, co jest teraz nie odbiega znacząco od rzeczy i zdażeń, od których odbijam się juz od dawna. codzień rano wybieram usmiech jak bluzke z myslą, ze moze tym razem nie za bardzo mnie odkryje. moze tym razem wejde w noc łagodnie a sen weźmie mnie czule jak kochanek. i oto staje się Bolg. i niech trwa.chociaz trwanie nie leży w naturze reczy... |
Link
|
|
|
|
Strona 1 of 1
Poprzednia strona | Następna strona
|
|