Strome Schody i Niepewna Wygrana

? 2008-05-27 - the colour of grey

W kategorii kawa i dym

mimo zieloności wyspy zaległa nad nią szarość. szarość i nuda. podniecenie robieniem juniorka opadło z powodu braku reultatów. coraz więcej rzeczy kwituję mówiąc sobie"nie? to nie..."

podciągam swoje życiowe ambicje, gdyż nieśmiało zaczyna sie we mnie odzywać niespełnienie zawodowe. zaczynam mieć dośc roli durnej, niedoinformowanej, wystawionej na wszysko maszynki do robienia kawy i inteligencji tejże właśnie (wg niektórych). czuję, że kolejne zmiany wiszą w powietrzu. ciągle ewoluujemy. ciągle.

Link

? 2007-07-21 - sobota, po dłuuugim spaniu

W kategorii kawa i dym

znowu zapadlam się w poduchy. czekam, kiedy w koncu przestanie mnie lupać glowa. to niesprawiedliwe - nie zrobiłam wczoraj nic zdrożnego, nie brałam udziału w żadnych ekscesach, więc skąd to uporczywe pulsowanie.

od wiekow nie spalam tak długo jak dzis. zazwyczaj noce są beznadziejnie krótkie, zasypiam i za chwilę dzwoni juz budzik. czuje ciąglą tęsknotę za poduszka, co wieczór obiecuje sobie, że poloże się ta wcześnie, jak to mozliwe. i co wieczór pełzne do sypialni o dwunastej. zupełnie jakby tych kilka wieczornych godzin bieglo szybciej niz godziny dzienne....

poważnie zastanawiam się nad zrobieniem sobie chińskiej glodówki: stopniowo przestaje się jesć mięso, mleko, potem nawet warzywa. ostatnie parę dni przed glodówką je się tylko kasze i zboża. od trzech do dwunastu dni nie je się nic, pije sie tylko wywar ze świeżych owoców.

pocieszające w tym przepisie jest to, że na zimę powinno się nabierać ciala. co prawda zima w irlandii to zadna zima, ale przynajmniej bede miala usprawiedliwienie.

dziękuję temu, kto wynalazł paracetamol. bądź błogoslawiony :)

 

Link

? 2007-03-21 - formularz

W kategorii kawa i dym

TĘSKNOTA ZA KRAJEM

 

zjawisko odległe, choć odnotowywalne. wiem, że niektórzy cierpią na tą nużącą, zamorską chorobę przywleczoną w luku bagażowym Aerlingusa. objawia się zaciekłą walką z adaptacją do realiów, nienawiścią do tego co inne i cudze (co w połaczeniu z zależnością ekonomiczną prowadzi bezpośrednio do frustracji) i gloryfikacją pozostawionej w oddali wpsaniałej ojczyzny naszych ojców zroszonej krwią naszych dziadów i pełną złocistych łanów, zapachu wytęsknionego chleba i wolności. wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. wbrew faktom.

 

dla mnie oddalenie jest ulgą. mój kraj poza darmową (i nic nie wartą) edukacją na trzeciorzędnym uniwersytetku, nie zapewnił mi żadnych korzyści z faktu bycia jego obywatelką. acha, chciałabym podziękowac może jedynie za możliwość życia w innym kraju, który ma sporo wad i nie brakuje i tu troglodytów, ale za to mam szansę pozytywnie sie wyrózniać. jestem Polką, która nieźle mówi po angielsku. w Polsce jako Polka, która świetnie mówi po polsku byłam raczej nikim.

nie tęsknię. dziwi mnie żarłoczność i zapamietanie, pogoń za czymś nierzeczywistym i zastępczym jak śledzenie niusów politycznych. ja mam dobry tydzień, ciepłe buty i słońce cudownie lśniące na powierzchni rzeki. żyję.

Link

? 2007-01-03 - powrot Wiesia

W kategorii kawa i dym

czy praca powinna sie laczyc z powolaniem? wg Webera najlepeij jesli tak jest. jesli tak to nie zostalam powolana do tego, co robie, zwlaszcza, ze wiem juz o co w tym wszytskim chodzi. jedna wielka maskarada, zeby wyssac kase z gigantow. nic to, zbieram jakies tam punkty doswiadczenia, mam nadzieje, ze przydatne. nie mam szczescia w zyciu, jesli chodzi o prace, cos za cos, jak mowia najstarsi indianie.

otoczenie wokol jest szare, przewidywalne i zupelnie bezplciowe. fabryka biurowa, tak bym to nazwala, fabryka wirtualnych pieniedzy.

psychicznie oscyluje gdzies miedzy potrzeba swietego spokoju a infantylnoscia, ktora mnie we mnie coraz bardziej drazni.

obserwacja z ostatnich dni - nie moglabym byc z facetem, ktory jest mniej "bystry" niz ja, zalapuje dowcip dluzej niz 3 sekundy i powtarza 17 raz ta sama historie. nawet gdyby byl diablo przystojny, nie powtorze nigdy pewnego bledu z przeszlosci, kiedy zwiazalam sie z takim typem. Dzordz mi przez taki wlasnie brak wyrafinowania zaczal przypominac troglodyte, lubie go, ale wiem, ze to koncowy etap naszej relacji, dalej nie pojdzie, nie mam absolutnie zadnych obaw.

po powrocie Wiesia dom sporzadnial, ciuchy znalazly sie na swoim miejscu (podloga w pokoju) a naczynia nie zalegaja w zlewie. jednak ten faszysta ma na nas wplyw, bo przez ostatnie dni salon przypominal pobojowisko i troszeczke meline. wiesio nawet sie nie domyslil, ze palilismy w jego ukochanym saloniku jak dzicy. a ponoc jest tak wrazliwy, ze chcial wprowadzic zakaz w calym domu. jeszcze czego!

 

Link

? 2006-11-02 - niech zyje wolnosc slowa!

W kategorii kawa i dym

wskakujac na bloga coraz czesciej zauwazam obecnosc dojrzalych autorow/autorek. to dobrze. fajnie byloby, gdyby to miejsce bylo swoistym sqoutem dla tych wszytskich biurowych nieszczesnikow, snujacych fantazje miedzy porykiwaniami szefa a kolejna kawa, ktora przestaje juz dzialac. prawdopodobienstwo tego, ze jest ktos, kogo sytuacja jest w tej chwili jest podobna do mojej usuwa w kat poczucie wyobcowania, poczucie nieadekwatnosci do tych realiow.

 

Link

? 2006-09-29 - wyznanie

W kategorii kawa i dym

kazdy dzien koncze dwiema myslami - co bylo na tyle wazne, zeby napisac o tym w blogu i o czym bede "rozmawiac" z ...

zastanawiam sie tez, jaki wizerunek mnie maja osoby, ktore zerkaja w te moje zapiski. oczywiscie poza ... , bo on mnie zna dosc dobrze. oczywiscie, ze jest tu jakas doza kreacji, opisuje swoje zycie tak dosc wybiorczo i nie pisze o momentach, kiedy wyglada ze mnie zolza albo zwykla, zawistna, malostkowa baba. moze dla odmiany dopuszcze do glosu moje pomroczne "ja" i zburze troche ta idylle ...

z drugiej strony nie uwazam sie za zla osobe. nie jestem tylko herosem, ktory zniesie wszytsko, czasami pekam, rozbijam sie na kawalki, szlocham w rekaw jak mala dziewczynka. nikt nie jest jednowymiarowy, nawet postacie w ksiazkach. to dobrze, ze zycie jest zlozone. to dobrze, ze mamy w sobie wszytskie kolory - i tecze i noc .

Link

? 2006-09-07 - Nie taki znowu joke :)

W kategorii kawa i dym

Why women can't read map?

Because only men thinks that an inch equals a mile...

 

Mniej wiecej takich rzeczy mozna sie dowiedziec podczas przerwy na kawe wertujac wydawnictwa pozostawione dla gosci firmy w recepcji :)

Link

? 2006-07-02 - the power of...

W kategorii kawa i dym

kiedy nauka przestała juz fascynować się prawidłowościami  zjawisk fizycznych, zaczęła przyglądac się metafizyce, a nastepnie po stwierdzeniu, że to wszystko bujda na resorach i zbiorowa projekcja społecznej podświadomości, zaczęto się zagłębiać w człowieka samego w sobie. ach, biedna jednostka, atom, komórka, cząstka, zbesztana przez ojca, odrzucona przez koleżankę w siódmej klasie i dlatego teraz bidulek sam wyzywa sie na synu, a kobiety (w tym własną) traktuje jak kupę bezmyślnych smieci.

ale to tak na marginesie....

istnieje cały szereg tak zwanych eksperymentów społecznych, gdzie iście faszystowskimi metodami (wiedza wymaga ofiar i poswięceń) udało się uzyskać w miarę rzetelne dane, które mogą funkcjonować jako prawa nauki.

stwierdzono, że króliczki, które są głaskane częściej są mniej podatne na nowotwory.

zauważono, że mała małpka zabrana od matki i mająca do wyboru sztuczną mamkę posiadającą mozliwość karmienia i kawałek futerka, wolała się tulić niż otrzymac pokarm.

dzieci, które są chwalone są inteligentniejsze, łatwiej oswajają się ze światem i nie boją się zycia. rozmawiając z różnymi osobami dochodze do wniosku, że najczęściej od rodziców dostawali informację zwrotną wręcz odwrotną na ich temat - sa mało wartościowi i nic im się nie uda. co za bezmyślność! głupota boli, niestety.

dotyk ma ogromną moc terapetyczną. zwykłe dotknięcie może nas mocno dowartościować, sprawić, że czujemy się akceptowani. jeśli zatem kogoś lubimy i chcemy, żeby mile się usmiechał, kiedy o nas myśli - dajmy mu troche ciepła. otrzymamy sto razy więcej

 

ps. dziękuję Aniu :)))

Link

? 2006-06-20 - lekcja chemii

W kategorii kawa i dym

w zasadzie ciągle żyjesz w stanie oszołomienia. nie wiesz, kiedy opętała cię magia, osnuła jak mgła. ma tak wiele barw, z których zaden nie jest na tyle jednoznaczny, by nazwać go kolorem. wcześniej przyglądałeś się jej z ukrycia, niemal byłeś w stanie jej dotknąć. stawiasz pierwszy krok na omszałym kamieniu, tu, gdzie widzisz jej pierwsze ślady. ach... jak ozon, prawda? takie dobre, mocne i ...ożywcze. wrócisz tu. wrocisz tu już jutro.

zaczyna rodzić sie w tobie potrzeba. bo oto co widzisz, gdy jej nie ma: nędzne szczątki po tym, co było twoim marzeniem, jaskrawa rzeczywistość i cała jej żałosliwość. i ty w tym wszytkim. czujesz, że mialeś pecha,  ze sie w ogole urodziłeś i idziesz spać z gorzkim smakiem w ustach.

wolniej niż bys chcial, ale w koncu wracasz do tajemniczego ogrodu. chloniesz jego barwy i zyjesz obietnicą lata. upajasz sie dotykiem trawy, chcesz się na nią rzucić, wytarzać się w niej, wyrwać jej całą wilgoć, rwać garściami .... powietrze nabrzmiewa burzą, czujesz jak cialo powleka się potem, a w tobie wszystko krzyczy: szybciej! szybciej!

pomruk gromu  i deszcz przynoszą ukojenie. na to czeka się te wszytskie puste godziny .

 

Link

? 2006-06-07 - wolna wola?

W kategorii kawa i dym

 

 

Naszym  życiem niepodzielnie rządzą dwa najpotężniejsze instynkty - libido i destrukcja. Te dwa ślepe pędy osłonięte przez wieki w uzasadnienia kultury i cywlizacji decydują o tym, czego pragniemy najbardziej w danej chwili i w całym naszym życiu. I niezależnie od tego, czy bardziej chcemy się kochać czy coś/kogoś (w tym również siebie) zniszczyć.  Pragnienia te, ukryte głęboko w naszym id, ślą nam nieczytelne, acz niepokojące sygnały poprzez sny i marzenia, które są kluczem do zagadek w nas samych. Kluczem, ale nie rozwiązaniem. Nie dostaniemy łatwych odpowiedzi na  żadne ze swoich pytań.

Libido, choć nosi w sobie zalążek tworzenia (prokreacja), jest instynktem kapryśnym, niestałym, skłaniającym nas do nadużyć, wywołującym wyrzuty sumienia w biednym, społecznie wytresowanym ego (którego częścią jest wszystko to, co dla nas świadome, jasne i pewne). Nagrodą płynącą z poddania się zachciankom libido jest przyjemność i to, co nazywa się szczęściem.  Nasza jaźń to pole nieustającej walki między postem a kanawałem.

Drugi instynkt, anioł z czarnymi skrzydłami ma w sobie gniew i burzy to, co wcześniej ukochał. Jest ostateczny i nieubłagany. Budzi strach i respekt. Lubi zaglądać w  sny  i myśl i często to robi. Znajduje dla siebie lepsze uzasadnienia - od wiary w jednego prawdziwego Boga po za słoną zupę. Pcha nas ku ludziom, którzy myślą podobnie, a skoro i ja i oni ....

 

W związku z tym, jakie są rzeczywiste powody naszych decyzji i przekonań?

 

PS. Zygmunt Freud przegrał walkę z nowotworem, do którego przyczyniła się jego miłość do relaksu przy cygarze.

 

Link

O mnie

"W warunkach przygodności krąg przyjaciół jest alternatywą dla szpitala dla umysłowo chorych." Z. Bauman

«  Listopad 2008  »
PonWtoŚroCzwPiąSobNie
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Linki

? Strona główna
? Mój profil
? Archiwum
? Znajomi
? Napisz do mnie
? Blog przez RSS
? Fotoblog

Znajomi

? kasienka69
? insomia
? Szafran
? LangeL
? Azramalak
? polepiona
Strona 1 of 1
Poprzednia strona | Następna strona