Strome Schody i Niepewna Wygrana
? 2007-11-29 - zniknij!
moje selekcjonowanie ludzi to jakby dobór naturalny, choć nie przeczę, że lubię utrzymywać niektórych przy sobie. Zabawne, jak jedna chwila może wpłynąć na to, że ktoś robi mi sie obojętny, a potem obcy. Obserwuje swoją reakcje na grafika i ucięcie tej pasożytniczej relacji sprawia mi prawdziwą ulgę. Bye, bye. Nic łatwiejszego niż przestać istnieć. Wystarczy nie odpisac na ostatniego maila. |
Link
|
? 2007-10-22 - plan
Wystarczył jeden mega pijacki wieczór i konsultacja z dwiema kobietami (jessssu, jak mi tego brakowalo), aby narodził się plan i bym stwierdziła, że plan jest dobry. Plan opiera się na terapii szokowej i zakłada postawienie Wielkiego Ultimatum. Cieszę się, że w końcu udało mi się przełamać ta barierę.
Gdzieś po cichutku wkradł się w moje życie chaos przynoszony na podeszwach butów innych ludzi. Zabrakło mi izolacji, muszę pomysleć nad uczynieniem z sypialni większego przytuliska i samotni. Ziemia święta, gdzie żaden intruz czy przyjaciel w roli intruza nie ma prawa wstępu. |
Link
|
? 2007-10-05 - jakby jasniej?
Skonfrontowałam wczoraj wieczorem swoje nadzieje i oczekiwania z bierną (jak do tej pory myślałam) postawą R. Zazwyczaj tak się ze mną dzieje: kiedy pęknie jedna z uszczelek, zażalenia pokonują kolejne tamy i płyną szerokim, niepowstrzymanym strumieniem. Katalizatorem był on sam – na swoje nieszczęście zapytał. W końcu to nie jest całkiem normalne, żeby przez cztery lata nie zrobić żadnego dużego kroku. Przełomy są nieodzowną częścią życia, koniecznością, do której się musimy adaptować i dzięki której mamy ów drive nadający kolory życiu. Stagnacja jest w stanie zniszczyć wszytsko – wolne myśli, silne uczucia, miłość, tęsknotę, tajemnicę. Kiedy patrzyłam, jak znowu wtapia się w kanapę z padem w ręku, pomyślałam o fragmencie jego horoskopu: „...jest orłem, który wzbija się nad wyżyny i szybuje na skrzydłach ambicji, król i zdobywca. Niestety, pozbawiony wyzwań i celów, zamienia się w złośliwego, gnuśnego kurczaka, który boleśnie dziobie swoich najbliższych.” Dziś usłyszałam zalążek planu, z którym nie miałam nic do czynienia. Sam powstał w mojej głowie i trzymam kurczowo zaciśnięte kciuki, żeby naprawdę myślał to, o czym mówił.
Pracowy M. rozbawił mnie dziś do łez swoimi tekściorami. Dobrze się posmiać, zbawienne, lecznicze ha ha ha, zupełna głupota, a krzepi J |
Link
|
? 2007-07-17 - dyskretny urok rywalizacji
mam nieodparte wrażenie, że pracowa A. w pewien sposób ze mną rywalizuje. wygląda jakby ładniej, ubiera się staranniej... dla mnie to też mały bodziec do dłuższego niż 3 minuty namysłu nad strojem. odkryłam parę niezłych ciuchaczy i w d. mam te wszytskie sklepy z mizerotą i tandetą!
zdobywam chyba plusiki u mojego szefa. poza tym lubi przychodzić i lukać mi w dekolt. straszne, wiem, ale tak jest nie krzyczał na mnie, kiedy zobaczył, że robię głupoty :)
dobrze być kobietką - kokietką. miło się można usadzić :)
|
Link
|
? 2007-06-16 - po scenie
dzisejszy dzień, który skończył się nad ranem, zaczął się rano, po czym się znowi skonczył, i niedawno rozpoczął ponownie, zamierzam spędzić w pieleszach. za chwilę długaśna miła kąpiel z lampką wina, "solarium" z tubki i... na razie brak dalszych planów, dzięki czmu nie potrzebuję się spieczyć. dawno nie miałam takiej soboty. miauuuuu...
oczywiście urządziłam dziką awanturę na otrzeźwenie R., który zahpnotyzowany nowym 32-calowym cackiem z podpiętym playstation nawet nie przejawiał zainteresowania moją osobą i walorami fizycznymi mojego ciała. nic nie mu robi tak dobrze, jak scena  |
Link
|
? 2007-05-16 - bohaterka

wczoraj rano, jeszcze przed założeniem soczewek, podczas prysznica, który po odliczonych 7 minutach stawał się lodowaty, obserwowałam poruszającą się ciemna plamkę na suficie. nie mogłam jej dokładnie zidentyfikować, ale przypuszczałam, że to pancernik. pancerniki żyją w naszej łazience. w zasadzie biologiczna nazwa tego stworzenia jest mi obca. możliwe, ze to jakaś pochodna stonogi...
w każdym bądź razie, wydało mi się dziwne, że pancernik znajduje się nad moją głową. z reguły nie zapuszczają się one tak wysoko.
po korekcie wzroku zobaczyłam, że pancernik walczy o zycie. był ciągnięty w stronę pajęczyny przez śmiesznie małego pająka. w ogóle się nie bronił, nie uciekał. zrobiło mi sie potwornie smutno. pająk zapłacił za swą krwiożerczość. nie żyje. pancernik przeżył upadek z sufitu. na szczęście! nie wzielabym go do reki ...... |
Link
|
? 2007-03-01 - 1 marca
dziwny dzien... zaczal sie taka dawka energii, ze z ledwoscia utrzymalam ja w sobie. nudzi mie ta praca, jak nie wiem co, nie odczuwam krzytyny satysfakcji z tego, co robie.
przytrzasnelam dzis japaczke mojemu menago, wygladalam bardzo ladnie, poklocilam sie na forum, przetlumaczylam tekst z zakresu dziewiarstwa, udawalam , ze cos robie, czekalam na weekend, pozrzucalam sobie zdjecia na mp3, obgryzlam paznokiec, usmiechnelam sie do nowego obok, podpisalam sie po polsku na kartce urodzinowej, wypilam butelke wody, rozwiazalam test z angielskiego, i walczylam z ochota, zeby sie nie shaftowac ... dzien jak codzien.
|
Link
|
? 2006-11-09 - jak sie pozbyc office bitch?
zrozumialam, ze moje negatywne nastawienie bylo wynikiem tego co z NIEJ tryska. zauwazylam to, kiedy wylaczylam nic empatii z NIA i spojrzalam na sprawy swoimi oczami. nie wyrobilam:
Hej
Widze, ze proby porozumienia sie z Toba spelzaja na niczym, moze zatem slowo pisane przyniesie jakis rezultat.
Po pierwsze, jako osobie, ktora z Toba pracuje bardzo mi sie nie podoba atmosfera, ktora stwarzasz. Burczenie, niemile odzywanie sie i niechec do wspolpracy nie sa postawami, ktorych oczekiwaloby sie w miejscu pracy. To jesli chodzi o mnie, nie zapominaj tez, ze jestes mlodsza wiekiem i stazem. Niby niewiele, ale zawsze.
I prosze konsultuj ze mna kontakty, zdobywanie klientow troche trwa, nie chce dublowania! (czytaj – podbierania).
Bylysmy na szkoleniu – dlaczego nie rozmawiasz z klientami w sposob, w jaki podpowiedziala nam trenerka? Nie ulatwiasz w ten sposob sobie zycia.
Jesli uwazasz, ze jestes nieodpowiednia osoba do tej pracy i nie chcesz wspolpracowac ze mna, mam znajoma, ktora poszukuje zatrudnienia i jej angileski jest o wiele lepszy.
Jesli jestes niedojrzala, strzelisz focha, co i tak nie pogorszy fatalnej juz atmosfery.
Przemysl to sobie.
Pozdrawiam
|
Link
|
? 2006-10-17 - motyla noga
zlapalam sie na tym , ze za duzo przeklinam. pewnie ze wzgledu na to, ze nikt mnie tu nie rozumie, sypie z grubej rury jak wkurzony marynarz. dzisiaj leje deszcz przez ktory bieglam bez parasola, co dalo mi dodatkowe powody do rzucania miesem.
moze zaczne odkladac do skarbonki 20 centow za kazde przeklenstwo?
doszlam do etapu, kiedy czuje sie dobrze, mam znowu wodze kontroli nad swoim zyciem w reku, twardo stapam po ziemi i nie szukam obsesyjnie akceptacji wszytskich dookola. takie podejscie pozwala zaoszczedzic mnostwo frustracji.
R. powiedzial mi, ze potrafie tak zamanipulowac, ze niszcze niektore jednostki. ja bym to nazwala raczej oczyszczaniem swojego srodowiska z niepotrzebnych wplywow. chce sie czuc bezpiecznie w swoim ekosystemi, nie ma tu miejsca dla syfu. tylko ludzie, ktorym moge zaufac. ale za to jestem gotowa dla nich na wszystko, nawet te nieracjonalne rzeczy. mysle, ze oni o tym wiedza. |
Link
|
? 2006-09-27 - nie moj dzien
sroda jest najgorszym dniem w mojej obecnej pracy. o 12 zamykamy wydanie gazety, a od 11.30 odbieram kilka telefonow z pytaniami , czy zdaza cos wepchnac, bo przeciez DZWONIA PRZED DWUNASTA!!!!
moja nowa kolezanka zaglada mi caly czas przez ramie, ciekawe, czy teraz widzi, co pisze jesli to widzi, to mam dla niej rade - zajmij sie swoimi sprawami zlociutka !!!!!
wczoraj pwoedzialam Wieskowi, ze ******** go i jego durne zasady, nie bede sprzatac w tygodniu, bo mi si zwyczajnie nie chce, niezaleznie od tego, co on sobie ubzdural w tej swojej stetryczalej, radykalnej lepetynie .
w nocy mialam pobudke co 2 godziny dzieki wierzgajacemu R., ktory na kolacje nawpychal sie frytek i meczyla go niestrawnosc. zapytany o to - nic nie pamieta. a moze to znowu meczylo go nieczyste sumienie? nie wnikam... juz mi sie nie chce bawic w inkwizytora. bojowy nastroj mnie nie opuszcza. to dobrze, zycie to nie je bajka, to je bitwa 
|
Link
|
? 2006-09-14 - oddech
pobyt w Polnocnej Irlandii zdecydowanie mi pomogl, nabralam dystansu i wobec kilku niepokojacych mnie spraw, odpoczelam i ...zatesknilam za R., tym miastem, praca. upewnilam sie, ze moj angileski nie jest tak kiepski jak myslalam, a jedynie niewyrazna belkotliwa mowa tubylcow jest przyczyna moich problemow. pomalu wraca magia, czuje jak gesteniej dookola, nie moglam sie jej doczekac, a tu prosze - schowala sie szczelnie i czekala na swoj moment.
mimo wszytsko mam ochote zadzwonic do tamtej... spytac, o co jej chodzi i czy wie, ze zagubila sie gdzies miedzy checia sprawdzania sie, kolezenstwem i obsesja. a mowiac szczerze mam ochote jej nabluzgac, wyzwac od najgorszych i sprwic, zeby przez mnie plakala tak jak ja plakalam przez nia. duzo jeszcze tego szlamu mam w sobie, poddaje sie zlym emocjom. to nie dobrze. ale wiem, ze w weekend znowu zacznie wydzwaniac, zapraszajac R. na piwko albo przesylajac pelne zalu smsy typu "czemu sie do mnie nie odzywasz??? nie lubisz mnie juz?" mam na to tylko jedno slowo: S*U*K*A |
Link
|
? 2006-08-21 - brazylijski serial
Ostatni tydzien mojego zycia to jakas chora telenowela. Kiedy dostalam do rak ostatni, decydujacy dowod, wyciagnelam mojego asa z rekawa (wyparl sie, a jakze!) i powiedzialam , ze odchodze. W jednej sekundzie zrobilam sie zimna, logiczna, idealnie elokwentna. przyszlo mi do glowy mnostwo slow i ani jednej lzy. zrobilo mi sie slabo, kiedy poskladalam klocki ukladanki i obejrzalam sobie caly obrazek. kiedy tylko wychodzilam z pokoju - pisal do niej, mowil jej codziennie dobranoc. to on , nie ona nakrecal to wszytsko. wiem, gdzie byl tego wieczora, kiedy wyszedl bez slowa. zwalilam go tym z nog, i czulam cholerna satysfakcje. i wielki spokoj. zobaczylam strach i rozpacz w jego oczach. poczulam sie tak dobrze, jak dawno sie nie czulam. zrozumialam, ze to, ze ostatnio byl dla mnie tak beznadziejny wynikalo z tego, ze szukal usprawiedliwienia dla swojego postepowania: ja przeciez jestem taka upierdliwa, czepiajaca, wymagajaca - a ona jest jego odskocznia, bo przeciez ja go tak denerwuje, stekam, ciagle cos chce. powiedzialm, ze odchodze i jeszcze nigdy niczego nie bylam tak pewna jak wtedy. nastapila zmiana frontu, powrocil dawny R. ale juz nie ma u mnie kredytu zaufania. uwierze, gdy zobacze. a gdy zobacze to, czego nie chialabym zobaczyc - pakuje sie i juz mnie nie ma. tymczasem jestem aniolem. chce, zeby wiedzial, co moze stracic. dlatego malzenstwo to nie jest forma partnerstwa dla mnie. komfort powiedzenia "pa" w kazdej chwili to cudowna swiadomosc. |
Link
|
? 2006-08-14 - Dowody zbrodni
1. telefony po 23-ciej
2. z pozoru niewinne smski o "pierdolach"
3. nagrywanie sie na poczte w przypadku odrzucania polaczenia
4. nie patrzenie w oczy
5. ignorowanie ciebie
6. rozmowa obejmujaca tylko jego, ty sie nie liczysz
7. strach przed toba, unikanie kontaktu w obawie przed zdradzeniem sie
8. cos co mozna nazwac cicha pogarda
9. on jej broni ("duzo przeszla", "to tylko kolezanka", "czy ja nie moge miec swoich znajomych?")
ROZWIAZANIE:
Szybka interwencja. szybka i drastyczna.
Jesli wasz facet ma kogos kto sie zachowuje w opisany wyzej sposob (lub podobnie), zrobcie wszystko, by ta znajomosc zniszczyc. Bo to nie jest przyjazn. To zarzucanie sieci... |
Link
|
? 2006-08-01 - syndrom bezrobotnego
Pomimo natloku zwyklych codziennych czynnosci zwiazanych z zadomawianiem sie i oswajaniem rzeczywistosci zdazylam juz wyrobic sobie poglad na pare spraw. w tym: jednej osoby bardzo znielubialam wskutek nadepniecia mi na odcisk, dwie lub trzy troszeczke polubilam, uczucie do mojego mezczyzny przezywa swoj renesans, aczkoleiwk nadal pamietam o planie B, reszta zas relacji , to wymienianie uprzejmych usmiechow , imion i usciskow dloni. brakuje mi relacji totalnej - obojetnie w stosunku do kobiety czy mezczyzny, potrzebuje zatopic sie w drugim czlowieku, wpuscic go do swego zycia i odwrotnie - chce by on mnie wpuscil do siebie. krolestwo za przyjazn!!!! 
oprocz tego egzustuje tak, jak tuz po studiach - spie do 11, odwiedzam urzad pracy, licze na jakis respons na moje entuzjastyczne zapewnienia o pelnej gotowosci do staniecia w szeregach ludu pracujacego, a to co odroznia dni od siebie to inne dania na obiad. wegetacja na wakacjach.... |
Link
|
? 2006-07-13 - strategia przetrwania
więc jednak realizowany będzie plan B. Oto główne założenia planu B:
1. nie otwierać się do końca, a najlepiej wcale.
2.traktować tak instrumentalnie jak tylko się da.
3. nie spoglądać dalej poza czubek własnego nosa.
4. nie pokazywać swojej slabości, zwalczac ja w zarodku.
5.być czujnym, nie tracić czujności, nie rozpraszac się.
6. mieć zycie obok, mnożyc sobie odskocznie.
7. NIE UFAĆ WARIACKO.
8. nie wierzyć do końca w zadne slowa, one służa tylko do manipulowania, czyż nie wiedziałas o tym?
9.nie zdawać się na nikogo innego poza sobą.
10. oczekiwac conajmmniej tyle samo, ile się dało, z tym , że to ma być to, czego my chcemy.
11.nie dawac sobie wmawiać róznych bzdetów.
12.nie uginać się, byc twarda facetka.
13. jak najwięcej testosteronu, jak najmniej estrogenu.
To strategia obronna przed skaleczeniami. widocznie tak trzeba. a przecież w srodku łka ta mala dziewczynka, tak bardzo chce, żeby ja ktos przytulił....spij mała, jeszcze nie twoj czas.

|
Link
|
? 2006-06-27 - mecz bez ciach :/ (Francja - Hiszpania)
no nieeee, ani jednego ciacha w obu składach...co to ma być, jakaś kara??? a jeśli tak to za co, byłam grzeczna ;) co prawda chodzą mi po glowie włochate myśli, no ale bez przesady, kto ich nie ma?
poznałam kolejne prawo futbolu: zawsze, gdy obstawia się jakąś drużynę, wygrywają przeciwnicy. więc ja obstawiam Francję, czyli wygra Hiszpania. Boże, czemu poskąpiłeś tym chłopcom tego czegos??? no czemu?
uważam, że to bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwe... muszę sprawdzić, kiedy gra Ukraina, mam nadzieję, że niebawem . |
Link
|
? 2006-06-22 - Dzień Dobrego Uczynku

nie istnieje dziś rzecz, która zdoła mnie dziś wyprowadzić z równowagi. THER'S NO SUCH THING!!! Te słowa powtarzane jak mantra niech wejdą w krwiobieg. Bo i tak będzie, co ma być, więc po co się spinać z czymkolwiek. Od jakiegoś tygodnia to moja życiowa filozofia, a w zasadzie filozofja ;) . Temperatura wreszcie taka, ze da sie zyc. oczywiscie zbyt radosnie byc nie moze i pierwsze 2 godziny w pracy to mordęga. Same negatywne wpływy. dziś Koło Wzajemnego Wsparcia przeciw MK miało ze mną pełne ręce roboty, ale spisało się jak zwykle na medal. Moje dwie koleżanki to znajomości, w które będę inwestować.
PS. podstarzałym faciom z przerostem hyhyhy... mniemania o sobie, panom prezesom, małpom prosto z zoo mówimy: . |
Link
|
? 2006-06-05 - jest dobrze
ależ miałam dzisiaj pietra.denerwowałam sie nieziemsko rozmową z boss.ale słowo się rzekło, cięzko mi juz tutaj wytrzymać, muszę się wyrwać i wberw pozorom - wcale nie latwo mi było rzucic pracę. nie dlatego, ze miałam dylematy, po prostu nie chcieli mnie puścić, yach!ale udało mi się wynegocjować amnezję dwa tygodnie wcześniej. niebywały sukces, zwazywszy na to, jak ciężko mi przychodzi odmawianie komukolwiek czegokolwiek. o dziwo poszlo w miare gładko, ale serce miałam w okolicach przełyku, podobnie jak bułkę z pasztetem. ulga, jaką poczułam dodała mi takich skrzydeł, że bez wahania zgodziłam sie pomóc koleżance w malowaniu pokoju, a co!
|
Link
|
|
|
|
Strona 1 of 1
Poprzednia strona | Następna strona
|
|